Liczy się charyzma

Zuzanna Bijoch

Współpracowała z największymi światowymi domami mody. Brała udział w pokazach Prady, Gucci, Marca Jacobsa, Valentino i Givenchy. Była na okładkach „Vogue’a”, „Harper’s Bazaar” i „Glamour”. Z kim, jak nie z Zuzą rozmawiać więc o kulisach świata mody?

Napisałaś książkę „Modelka“. Wynika z niej, że – poza koniecznością spełniania bardzo restrykcyjnych warunków – bez silnej osobowości i poczucia humoru trudno osiągnąć coś w modelingu. Co trzeba w sobie mieć, aby wybić się
z tłumu dziewczyn chodzących po wybiegach?

W modelingu budowanie relacji międzyludzkich jest najważniejszą umiejętnością. Aby przetrwać i utrzymać się latami w tej branży, potrzebna jest mocna osobowość. Atmosfera sesji zdjęciowych w dużej mierze zależy od energii wnoszonej przez modelkę. Ludzie w tym biznesie chcą, aby to właśnie modelka ich zaciekawiła i inspirowała. Od tego zależy, czy zaproszą cię ponownie na plan zdjęciowy, czy też nie.

Zaczęłaś karierę jako nastolatka. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas pracy? Jak to się zmieniało?

Początki kariery rzeczywiście nie były łatwe. Na pierwszy miesięczny kontrakt poleciałam do Japonii. Miałam wtedy kilkanaście lat. Mieszkanie z dala od rodziny i bliskich, obcy język, całkowicie inna kultura... to wszystko na początku było bardzo przytłaczające. Z czasem zaczęłam traktować wyjazdy modelingowe jako ekscytujące wyprawy, dzięki którym mogłam zobaczyć dalekie krańce świata i poznać bardzo ciekawych ludzi.

Moda przez ostatnie lata stała się bardziej otwarta na wszelkiego rodzaju różnorodności.

Co to znaczy być profesjonalną modelką?

Modeling to bardzo kreatywna praca, jednak wiąże się z nią wiele  jasno postawionych wymagań. Modelka na sesję zdjęciową musi przyjść punktualnie, zawsze w dobrej formie z pozytywnym nastawieniem. Często na planie reklam pracuje się tak długo, aż zdjęcia zostaną ostatecznie zaakceptowane przez przedstawicieli danego domu mody. Trzeba się nastawić na nieregularne i długie godziny pracy.

Jak Twoje doświadczenie bycia modelką wpłynęło na umiejętność dbania o własną urodę. Czego nauczyłaś się podczas sesji i pracy z makijażystkami?

Najważniejsza zasada, której się nauczyłam, to aby zawsze pod koniec dnia dobrze oczyścić skórę. Stosuję płyn do demakijażu, tonik oraz odpowiedni krem. Dla mnie pielęgnacja skóry to podstawa.

Jak pomagasz swemu ciału zregenerować się po intensywnej pracy, pełnej ingerencji we włosy i cerę? Stosujesz jakieś diety?

Ćwiczę na siłowni każdego dnia. Na co dzień staram się nie zapominać o przyjmowaniu witamin oraz piciu dużej ilości wody. W kwestiach żywieniowych słucham swojego ciała i stawiam na zdrowy rozsądek. Unikam restrykcyjnych diet. Od czasu do czasu chodzę też na masaże relaksujące.

Jakie kosmetyki masz zawsze pod ręką? Bez czego nie wyobrażasz sobie swojego dnia?

Korektor, maskara i zalotka to moja podstawa.

Obecny w mediach temat ciałopozytywności towarzyszy wielu kampaniom modowym. Czy to zjawisko ma wpływ na środowisko modelek?

Moda przez ostatnie lata stała się bardziej otwarta na wszelkiego rodzaju różnorodności. Obecnie casting directorzy
często zatrudniają do sesji zdjęciowych dziewczyny o ciekawych osobowościach, które wcale nie wyglądają jak typowe modelki.
Ta otwartość na różne kształty, pochodzenie, wzrost jest bardzo pozytywnym zjawiskiem, które z kolei sprzyja szerzeniu się idei samoakceptacji. Branża mody w oczach wielu ludzi jest uważana za wyznacznik obecnych kanonów piękna. Rezygnacja 
z nieosiągalnych standardów uzyskiwanych często za pomocą programów graficznych jest jak najbardziej dobrą zmianą.

Czy znając zaplecze funkcjonowania i mechanizmy rządzące światem mody, zyskałaś do niej dystans?

Nie przepadam za centrami handlowymi i chodzeniem po sklepach. Preferuję zakupy internetowe, chociaż nawet i tych nie robię zbyt często. Znacznie chętniej wydaję pieniądze na podróże, pielęgnację skóry, jedzenie niż na nową parę butów czy torebkę.

Coraz głośniej mówi się o tym, jak przemysł modowy wpływa na środowisko. Czy mając swoją pozycję jako modelka, możesz i chcesz wspierać pozytywne wzorce, a unikać firm szczególnie szkodliwych dla środowiska?

Tak, fast fashion jest poważnym problemem. Niektóre firmy pod presją społeczeństwa stopniowo starają się minimalizować szkody i być bardziej przyjazne dla środowiska, jednak cały czas jest to kropla w morzu potrzeb. Z drugiej strony nie wolno zapominać, że produkcja tanich dóbr w krajach rozwijających się to zawiły problem ekonomiczno-polityczny, którego nie da się pokazać wyłącznie w czarno-białych barwach.

Dostałaś się na jeden z najlepszych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych – Columbia. Co studiujesz? Gdzie widzisz siebie po ukończeniu studiów?

Studiuję ekonomię na wydziale ekonomii i finansów. Obecnie łączę studia z pracą. Modeling przez cały czas był i jest dla mnie bardzo ważny. W świat finansów wchodzę stopniowo. Połączenie mody i ekonomii daje mi poczucie idealnego balansu. Świetnie sprawdza się w praktyce. Swoją przyszłość wiążę zarówno z Polską, jak i Stanami Zjednoczonymi.

Wzięłaś udział w kampanii reklamowej najnowszej serii kosmetyków Dr Irena Eris. Znasz nasze kosmetyki? Używasz ich czasem?

Tak! Kosmetyki Dr Irena Eris poznałam podczas naszej sesji zdjęciowej i od tamtego czasu nie rozstaję się z nimi! Szczególnie cenię kosmetyki kolorowe, mają świetną konsystencję, nie wysuszają skóry, a przy tym są niezwykle trwałe.

Podziel się na: